Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 21 kwietnia 2013

Dior Capture Totale

Witajcie :))
Z tą recenzją niestety troszkę się spóźniłam bo produkt został niestety wycofany ze sprzedaży :(
Jest to puder wykończeniowy dający efekt rozświetlenia, dla osób posiadających suchą skórę nałożony na podkład sprawdzi się idealnie natomiast dla tłuścioszków będzie potrzeba dodatkowego wsparcia w zmatowieniu twarzy.
Puder jest w jednym odcieniu dopasowującym się do każdego koloru skóry, przez to że jest jasno beżowy-różowy uszlachetnia cerę dając jej porcelanowe wykończenie (nie chodzi mi o wybielenie skóry a o wygładzenie i rozświetlenie).
Różowy pigment nie daje efektu świnki a znakomicie odświeża. Można nałożyć go więcej pod oczami dla efektu wypoczętego spojrzenia po nieprzespanej nocy ;)
Do zmatowienia cery na co dzień mi wystarcza sam ale do pracy czy do przebywania w ekstremalnych warunkach muszę pod niego nałożyć puder HD Make up for ever bo inaczej szybko zacznę się świecić.
Nie podkreśla suchych skórek, porów i niedoskonałości a wręcz przeciwnie, wszystko maskuje.
Po nałożeniu makijaż zostaje utrwalony bez efektu maski i tego specyficznego efektu gdy się nałoży za dużo pudru prasowanego.
Dodatkowo po nałożeniu pudru zyskujemy efekt trójwymiarowy czyli nie ma efektu płaskiego matu.
Drobinki w nim zawarte na twarzy są niewidoczne ale to one zapewniają piękne odbicie światła i odświeżenie wyglądu.

Pudełeczko jest ładne ale bez efektu WOW takiego jak przy meteorytach, wolałabym ten puder w jakimś klasycznym i bardzo eleganckim opakowaniu.
Do pudru dołączony jest puszek ale ja nakładam go pędzlem kabuki.
Niestety jak to bywa w przypadku pudrów sypkich, zawartość często ląduje tam gdzie nie powinna :/ Na to chyba nie ma złotego środka więc to wybaczam ;)
Warto zainwestować w ten puder bo jest szalenie wydajny a efekt daje lepszy niż meteoryty Guerlain, które mają takie same właściwości i działanie :)

środa, 17 kwietnia 2013

Poudre signee de Chanel - rozświetlacz Chanel

Witajcie kochane :)
Dzisiejszy post będzie o najpiękniejszym rozświetlaczu na świecie czyli o cudeńku z ostatniej limitowanej kolekcji Chanel :)



Nasz rozświetlacz ukryty jest w welurowym (?) opakowaniu w którym znajduje się osobne miejsce na aplikator w postaci gąbeczki. Ja osobiście wolę nakładać rozświetlacz pędzelkiem ale jednak dobrze jest mieć jakiś mały aplikator na wyjazd żeby nie brać całego asortymentu różnych pędzli :)
Mam wrażenie że gdybym nie przechowywała go w oryginalnym pudełku to ten welur przyciągnąłby cały kurz do siebie i straciłby swój urok :(


W przypadku tego produktu całość jest idealnie dopracowana, opakowanie, produkt, aplikator. Można powiedzieć że jest to produkt z jednej strony dla każdego a z drugiej jest typowo kolekcjonerski bo po prostu jest żal go używać żeby nie zetrzeć tych pięknych wzorków :D
Całość jest dopracowana w każdym detalu, opakowanie, aplikator i oczywiście sam produkt jest wart uwagi i swojej ceny.
Na zdjęciu widać wyraźnie wszystkie wytłoczone elementy, charakterystyczny znaczek Chanel, kamelię i pomadkę czyli 3 rzeczy kojarzące się z marką Chanel.


Ochy i achy nie dotyczą tylko prezencji produktu ale również jego samego.
Kolor rozświetlacza jest piękny ale ciężko jest go jednoznacznie zdefiniować... Białe złoto? Złoto z delikatną różową poświatą? Wspaniale rozświetla twarz sprawiając że wygląda na wypoczętą i świeżą.
Polecam każdej fance rozświetlaczy i tym które chcą wyglądać świeżo i promiennie każdego dnia :)
Nie wiem czy jest jeszcze gdzieś dostępny stacjonarnie ale jeżeli macie możliwość zakupu to polecam :)
Cena : ok. 269zł